Polska: Modlitwy za uchodźców, którzy zginęli w drodze do Europy

Aby nauczyć się żyć z tymi, którzy są wśród nas

– To paradoks, że jeszcze nie tak dawno mieliśmy problem z małą garstką uchodźców i migrantów na granicy wschodniej. Dziś mamy wśród nas miliony Ukraińców, z którymi musimy nauczyć się budować wspólną przyszłość – powiedział kard. Kazimierz Nycz podczas nabożeństwa „Umrzeć z nadziei”.

 

Ekumeniczna modlitwa w stołecznej parafii św. Barbary zgromadziła w środę 28 września wielu mieszkańców Warszawy, w tym uchodźców z Ukrainy, Białorusi, Syrii, Afganistanu, Czeczeni, Egiptu czy Nigerii. Przy krzyżu, wykonanym z desek rozbitej u wybrzeży Lesbos łodzi migrantów, wspominane były imiona i historie uchodźców, którzy zginęli uciekając przed wojną, przemocą i biedą. Po raz drugi wymieniane były również ofiary, które straciły życie w podgranicznych lasach w Polsce.

– To paradoks, że jeszcze nie tak dawno mieliśmy problem z małą garstką uchodźców i migrantów na granicy wschodniej. Dziś mamy wśród nas miliony Ukraińców, z którymi musimy nauczyć się budować wspólną przyszłość – powiedział w homilii kard. Kazimierz Nycz

– Jeśli święty Jan Paweł II, czy Benedykt XVI mówili o wrażliwości na ludzi przychodzących z innych stron, biednych i potrzebujących, to nam się wydawało, że papież mówi do innych narodów i kontynentów. Dziś wiemy, że mówił także do nas, ale my wtedy nie chcieliśmy tego słuchać. Dziś wiemy, że ta konieczność uczenia się życia razem z ludźmi innych kultur i innych religii dotyczy także nas – zauważył metropolita warszawski.

Kard. Nycz mówił o potrzebie przeniesienia naszej pomocy dla uciekających przed wojną Ukraińców na zupełnie inny poziom. – Musimy się uczyć wspólnie żyć i budować przyszłość – podkreślił. – Po 24 lutego cała Polska stała się grupą pomagającą, cała Polska stała się wspólnotą Sant'Egidio. Bo taka jest skala potrzeb. Problem polega na tym, byśmy się – nie daj Boże – nie znudzili, by nie minął zapał, by nikt nie obudził żadnych upiorów, których nawet wstydzę się wymienić. Dlatego proszę o modlitwę – mówił kard. Nycz. – Przydarzyła nam się okazja, by spełnić się po ludzku i po chrześcijańsku. Pamiętajmy, że dla bogacza Łazarz był przepustką do nieba. Bogacz jednak z niej nie skorzystał. Nasi Łazarze, nieważne czy są to uchodźcy z Ukrainy czy z innych krajów, czy nasi biedni i bezdomni, też są naszymi przepustkami do zbawienia – zaznaczył metropolita warszawski, odnosząc się do odczytanego wcześniej fragmentu Ewangelii.

 – Zadaniem chrześcijanina jest rozpoznanie i przyjęcie Chrystusa w przybyszu. Obojętność nie jest postawą chrześcijańską – mówił z kolei w Poznaniu przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki podczas modlitwy „Umrzeć z nadziei”, która odbyła się we wtorek 4 października w Bazylice św. Józefa. Odnosząc się do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej metropolita poznański powiedział: "W ostatnim czasie mamy więc do czynienia z niepokojącymi zjawiskami na naszej wschodniej granicy, gdzie właściwie rozwiązania nie widać. Niektóre ruchy wolontariackie, migracyjne, podejmują jakieś kroki, ale zasadniczo ci ludzie są pchani z powrotem do miejsc, z których przybyli w tej chwili, czyli do Białorusi. Żywimy przekonanie, że odpowiedzialni za przestrzeganie prawa będą w pełni respektować międzynarodowe zobowiązania wobec osób poszukujących ochrony, w tym również pracy, prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej".

 

– Ludzi dobrej woli, niezależnie od wyznania, prosimy o solidarność z przybywającymi do nas uciekinierami, z osobami prześladowanymi czy cierpiącymi niedostatek – zaapelował, przypominając za papieżem Franciszkiem, że „chodzi nie tylko o migrantów, chodzi także o nasze własne człowieczeństwo”.

Metropolita poznański zwrócił się także do polityków, by poszukując rozwiązania skomplikowanych problemów migracyjnych, kierowali się przede wszystkim zasadami gościnności i szacunku wobec przybyszów oraz dobra wspólnego. – Zrozumiała troska o własnych obywateli nie może być wystarczającą przesłanką uzasadniającą zamykanie granic przed poszukującymi schronienia – podkreślił.

Następnie wskazał na dużą odpowiedzialność mediów, które powinny budować kulturę spotkania. Prosił dziennikarzy, by dbali o rzetelne relacje dotyczące sytuacji migrantów. – Podsycanie niechęci i wrogości względem znajdujących się w dramatycznym położeniu przybyszów jest działaniem niegodziwym. Antyuchodźcze czy antymigracyjne narracje mają wpływ na życie konkretnych osób – przypomniał abp Gądecki.

Wywoływanie strachu przed innym człowiekiem jest nieludzkie i niechrześcijańskie – podkreślił metropolita poznański, przestrzegając przed budzeniem ksenofobicznych nastojów, zwłaszcza w imię fałszywie rozumianego patriotyzmu. Na koniec homilii zaapelował do zebranych, by starali się w swoich środowiskach budować pozytywny przekaz dotyczący migrantów.

W Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, 25 września, modlitwie „Umrzeć z nadziei” w koszalińskiej katedrze przewodniczył bp Krzysztof Zadarko.

– Żebrak Łazarz ma dzisiaj twarz migranta i uchodźcy – podkreślił przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji Turystyki i Pielgrzymek. – Ma twarz matki z dzieckiem uciekającej z Ukrainy, przerażonej Kurdyjki z dziećmi leżącej w lesie na granicy polsko-białoruskiej. Przemoczonych, głodnych i płaczących ludzi z Somalii, Nigerii, Syrii, Afganistanu. Zastanawiamy się, skąd oni się tutaj znaleźli. Gdy posłuchamy ich życiorysów, ich tragedii, wtedy człowiek okazuje się bezradny – zaczyna płakać tak jak oni – mówił. Bp Zadarko podkreślił, jak ważne jest poznanie konkretnych imion i historii uchodźców, by nie dać się omamić czarno-białym wizjom populistów. Wskazał również na budowanie globalnej sprawiedliwości i światowego pokoju, by kolejne osoby nie musiały, uciekając przed przemocą i biedą, wyruszać w ryzykowne „podróże nadziei”.

Nabożeństwa w intencji uchodźców „Umrzeć z nadziei” organizowane są przez Wspólnotę Sant’Egidio w Polsce od 2015 r. W Europie trwał wówczas największy jak dotąd kryzys migracyjny, zaś w wodach Morza Śródziemnego zginęło 3771 osób.